Rewelacyjne gwiazdy, Sonya Yoncheva i Jonathan Tetelman, w „Tosce” Pucciniego to sukces festiwalu Centralny Plac Muzyki.
Bułgarka Sonya Yoncheva to fenomenalny sopran, siłę głosu łączący z naturalnością i muzykalnym prowadzeniem frazy. Jest istnym zwierzęciem scenicznym – potrafi nadać życie każdej postaci i sprawić, że publiczność tę postać pokocha.
Jonathan Tetelman, Amerykanin chilijskiego pochodzenia, to zaś niezwykle dynamiczny tenor z charyzmą. Trzy lata temu zwrócił na siebie uwagę na Festiwalu w Salzburgu w partii Macduffa w zrealizowanej przez Krzysztofa Warlikowskiego inscenizacji „Makbeta” Verdiego. Rok później z powodzeniem debiutował w Metropolitan Opera w Nowym Jorku jako Ruggero w „Jaskółce” Pucciniego. W tym roku na Festiwalu w Salzburgu występuje jako Don José w „Carmen” Bizeta.
Na Warszawę spłynęły w niedzielę dwie gwiazdy, których głosy bez trudu przebiły się przez ponad 35-stopniowy upał wiszący do późnej nocy.
Hub artystyczny w Warszawie
Udział tych dwojga znakomitych śpiewaków w plenerowej prezentacji „Toski” Pucciniego pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie to zasługa Romana Osadnika, dyrektora Teatru Studio.
Zainicjował on w tym roku festiwal Centralny Plac Muzyki, w którego organizacji i tworzeniu programu bierze udział 11 miejskich, samorządowych i państwowych instytucji kultury.
Osadnikowi udało się więc osiągnąć to, co nigdy nie wyszło poza fazę wstępnych rozmów w przypadku instytucji kultury zajmujących się muzyką klasyczną. To formalne zjednoczenie działań pod patronatem urzędu miasta stołecznego Warszawy we wspólnym celu, którym jest plenerowy festiwal Centralny Plac Muzyki, już teraz wyrastający na ważnego gracza w pierwszej lidze letnich festiwali muzycznych.
Już od pierwszej edycji jest to konkurencja dla trójmiejskiego Baltic Opera Festivalu, który od czterech lat prowadzi światowej sławy śpiewak Tomasz Konieczny, dyrektor artystyczny. Dla wielbicieli opery i muzyki klasycznej to sama korzyść i radość, dla polskiej kultury – chwała.
Baltic Opera Festival rozpoczyna się już 2 lipca „Walkirią” Wagnera w Operze Leśnej w Sopocie – zatem niemal prosto z warszawskiej „Toski” można udać się nad Bałtyk, a powróciwszy do stolicy, wstąpić jeszcze 5 lipca na finałowy koncert Centralnego Placu Muzyki, czyli uroczystą galę „Mozart Night” na Placu Centralnym. Jej gwiazdą będzie wielka mezzosopranistka Joyce DiDonato, a zaprasza na nią Warszawska Opera Kameralna.
Kulminacyjna „Tosca”
„Tosca” Pucciniego była punktem kulminacyjnym trwającego od 19 czerwca festiwalu Centralny Plac Muzyki przede wszystkim ze względu na gwiazdorską obsadę.
Dyrektor Osadnik jeszcze przed pandemią podjął próbę inscenizacji operowej pod Pałacem Kultury i Nauki. W 2019 roku na specjalnie wzniesionej scenie na ówczesnym Placu Defilad wystawiono „Madamę Butterfly” Pucciniego w reżyserii Natalii Korczakowskiej z Aleksandrą Kurzak w roli tytułowej. Sukces był olbrzymi.
„Tosca” to nawiązanie do tamtej pamiętnej produkcji, ale pokazano ją na jeszcze większej scenie (20 na 18 metrów kwadratowych) – z tym, że bez inscenizacji.
Śpiewacy pojawili się we frakach lub czarnej koszuli (Tetelman). Jedyna postać kobieca – tytułowa Tosca w wykonaniu Yonchevej – w pierwszej części wystąpiła w sukni czerwonej jak płomień, oddającej charakter tej postaci, a w drugiej – w sukni białej (biel to barwa niewinności, a w niektórych kulturach także żałoby).
Chór dziecięco-młodzieżowy „Artos” przywdział za to kolorowe koszulki w pierwszym akcie. Było kilka prowizorycznych rekwizytów, były krzesła. Żeby zrobić dobry teatr, nie trzeba nic więcej, oczywiście pod warunkiem, że ma się wybitne głosy i śpiewaków z zacięciem aktorskim.
Yoncheva to znakomity sopran lirico-spinto, który oddaje każdy, nawet najdrobniejszy odcień emocji przeżywanych przez bohaterkę. Tytułowa Floria Tosca to aktorka, śpiewaczka, artystka i gwiazda; kobieta namiętna, oddana i zazdrosna, gotowa zabić prześladowcę w obronie ukochanego malarza Cavaradossiego. To słoneczna natura, urodzona dla miłości i sztuki, którą chce zniewolić okrutny namiestnik Rzymu – baron Scarpia. W poczuciu upodlenia Tosca sięga po nóż.
Artystka była w tej roli absolutnie naturalna, nie wdzięczyła się do publiczności. Cechowały ją bezpośredniość i wdzięk kobiety zakochanej, a także dojmujący tragizm kobiety oszukanej, upokorzonej, wreszcie opłakującej zabitego ukochanego. Błyszczała dzięki elastyczności i giętkości rejestrów w głosie i w aktorskim byciu na scenie.
W słynnej arii „Vissi d’arte, vissi d’amore”, w której tyle śpiewaczek stara się pokazać siłę swojego głosu, Yoncheva zabrzmiała z wystudiowaną prostotą i bezpośredniością osoby, która ma dobre serce i nie pojmuje, dlaczego los tak srodze ją doświadcza. Słuchając jej, zapominało się o doskwierającym upale, który nie pozwalał swobodnie oddychać. Pozostał podziw dla wykonawców.
38-letni Jonathan Tetelman był bardzo wiarygodny jako artysta malarz Mario Cavaradossi, czarujący i oczarowany urodą życia, jak w arii „Recondita armonia” czy finałowej, pełnej tragizmu arii „E lucevan le stelle”.
Ma głos witalny, nasycony energią i namiętnością. Potrafi brzmieć czule i delikatnie, potrafi też zachwycić iście dramatycznym gestem, jak w I akcie na słowach „Scarpia? Ów rozpustny bigot, który wykorzystuje religię, aby urozmaicić swe libertyńskie żądze?”. Powiało wielką sceną.
Tetelman pokazał, że Cavaradossi to nie tylko beztroski artysta i czuły kochanek – jego największą namiętnością i motywacją jest nienawiść wobec zakłamanego tyrana.
• Tosca na placu Centralnym Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
„Tosca”. Produkcja bez słabych punktów
Wszyscy soliści (i chóry, w tym ten Filharmonii Narodowej) śpiewali z nagłośnieniem, bo to koncert plenerowy. Odnosiło się jednak wrażenie, że Tetelman tego nagłośnienia by nie potrzebował. Nic więc dziwnego, że ujął publiczność od pierwszych taktów i zebrał największe owacje.
Wreszcie trzecia postać – baryton George Gagnidze jako baron Scarpia. Wokalnie może nie tak zachwycający, jak jego partnerzy, ale jako złowrogi Scarpia – wiarygodny. Czyste zło bez żadnych usprawiedliwień.
Była to produkcja bez słabych punktów – koncerty w plenerze też mogą być perfekcyjnie zrealizowane, „Tosca” podniosła poprzeczkę. Znakomitym śpiewakom bardzo dobrze partnerowała orkiestra Sinfonia Varsovia pod dyrekcją Bassema Akiki.
Pod batutą tego wybitnego dyrygenta partytura „Toski” ukazała swoje ciemne, lamentacyjne tony, obecność fatum w ostatnich, żałobnie brzmiących tonach aktu II, który zwiastuje tragiczne dopełnienie się losu dwojga kochanków.
Na dodatkowe brawa zasługują postacie epizodyczne w wykonaniu młodych śpiewaków, wychowanków Akademii Operowej w Warszawie. Są to: Grzegorz Pelutis jako Zakrystian, Mateusz Hoedt (Cesare Angelotti), Piotr Maciejowski (Spoletta).
Co jeszcze na Centralnym Placu Muzyki
•29 czerwca wystąpi wirtuoz fortepianu Lang Lang, który w towarzystwie Orkiestry Polskiego Radia pod batutą Bassema Akiki wykona V Koncert fortepianowy Es-dur Beethovena. •1 lipca Polska Opera Królewska, która swoje mozartowskie przedstawienia pokazuje zwykle na małej scenie Teatru Stanisławowskiego w Łazienkach Królewskich, pierwszy raz zmierzy się z wielką plenerową sceną w produkcji „Czarodziejskiego fletu” z Katarzyną Drelich w brawurowej partii Królowej Nocy. •2 lipca ulubienica polskiej publiczności Kate Liu wykona II Koncert fortepianowy f-moll Chopina z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Narodowej w Warszawie pod dyrekcją Krzysztofa Urbańskiego. •5 lipca odbędzie się uroczysta gala Mozart Night z Joyce DiDonato. •6 lipca festiwal zakończy oryginalna produkcja Teatru Studio w Warszawie – musical zen „Serce ze szkła” z Marią Peszek i Janem Peszkiem.
Giacomo Puccini, „Tosca”, dyrygent Bassem Akiki, wystąpili: Sonya Yoncheva (Tosca), Jonathan Tetelman (Cavaradossi), George Gagnidze (Scarpia), Mateusz Hoedt (Cesare Angelotti), Piotr Maciejowski (Spoletta), Chór Filharmonii Narodowej, Chór Dziecięcy „Artos” im. Władysława Skoraczewskiego, Orkiestra Sinfonia Varsovia. 28 czerwca 2026 roku na Placu Centralnym w Warszawie w ramach festiwalu Centralny Plac Muzyki.
